Po powrocie

30 stycznia, zgodnie z planem wróciliśmy do domu. Minęły od tego czasu dwa tygodnie, wypadałoby więć jakoś go podsumować zanim wszystko wyleci z głowy. Wycieczka spełniła wszystkie moje oczekiwania i nawet rezygnacji z Fraser Island i Gold Coast nie wspominam z żalem, bo dzięki temu zobaczylismy australijski outback. A co dokładnie było takie fajne? Jakie pomysły się nie sprawdziły?

Pomysły

Poniżej trzy listy. Pierwsza zawiera rzeczy, które może nie są oczywiste (jak Angkor Wat czy Wielka Rafa), ale godne polecenia, zapadające w pamięć jako coś fajnego. W drugiej wyszczególniam nauczki: na co warto przy takiej podróży uważać i czego unikać. Trzecia to aspekty, które trudno jednoznacznie sklasyfikować jako pozytywne albo negatywne, a które miały duży wpływ na przebieg wyjazdu.

Dobre

szczęśliwa para na motorowerze na tle pól ryżowych

radocha z jazda motorowerem jest duża

Złe

sklep z pamiątkami w Hanoi

Kluczowe

nasza grupa w czapkach świętego Mikołaja

Budżet

Wydatki przed wyjazdem pochłonęły około £6000. W kwocie tej znalazły się wszystkie długodystansowe bilety lotnicze, sprzęt, ubezpieczenia, szczepienia, leki, wietnamskie wizy, zaliczka za wynajęcie samochodu, opłata za opiekę nad kotami i pewnie jeszcze jakieś rzeczy, o których w tej chwili nie pamiętam. Pozostało jeszcze upewnić się, że będziemy mieli za co żyć podczas podróży.

System, który zastosowaliśmy, polegał na podzieleniu kasy na dwie części. Jedna, na codzienne wydatki, wynosiła liczbę dni w drodze pomnożoną przez przyjętą dzienną stawkę. Druga, na wydatki niecodzienne, zawierała kwotę, która pokryć miała duże koszty, o których wiedzieliśmy z góry – nurkowanie na Wielkiej Rafie, 4x4 na Fraser Island, wynajęcie campera w Australii – oraz zawierać rezerwę na nieprzewidziane wypadki. Jako dzienną stawkę przyjęliśmy £50, co pomnożone przez 56 dni wynisło około £3000. Na nurkowanie przeznaczyliśmy £500, na samochód £1500, na Fraser Island £300, do tego £700 rezerwy – razem kolejne £3000. W trakcie podróży na bieżąco analizowaliśmy nasze wydatki i gdy w pewnym momencie okazało się, że nasza dzienna stawka przekroczy założone £50 podbiliśmy ją do £64, przesuwając £600 z kasy specjalnej do codziennej. Wyzbywanie się środków przebiegało następująco:

wykres zmniejszania się naszego budżetu wraz z postępem wyprawy

Gruba czerwona kreska to stan kasy codziennej, niebieska to kasa specjalna. Cienka czerwona linia pokazuje jak wyglądałaby kasa codzienna gdybyśmy każdego dnia wydawali dokładnie tyle, ile wynosi dzienna stawka. Wykres pokazuje kwoty już po przesunięciu środków, czyli kasa codzienna startuje z poziomu £3600 zaś specjalna z £2400.

Nie należy z tego wykresu wyciągać zbyt daleko idących wniosków. Na przykład, Laos jest generalnie tańszy od Wietnamu, ale w Laosie akurat postanowiliśmy trochę zaszaleć ze standardem hoteli, zaś w Wietnamie część czasu mieszkaliśmy i podróżowaliśmy na koszt naszych gospodarzy. Poza tym większe wydatki, jak bilet lotniczy z Vientiane do Hanoi, zaburzają nieco obraz rzeczywistych kosztów życia.

W sumie koszt wyjazdu zamknął się w kwocie £12000, czyli tyle, ile na początku (z sufitu) zakładaliśmy. Na pewno można podróżować oszczędniej – dzienna stawka Marty i Kuby była znacznie niższa od naszej.

Trasa

Korzystając z tego, że podróż mam jeszcze świeżo w pamięci, postanowiłem udokumentować jej przebieg na mapie:

14/02/2011