Pārśvakoṇāsana w Harszu

Najpierw dowiedzieliśmy się, że joga to oddychanie. Nic więcej. Wdech i wydech. Wdech i wydech.

Potem, że joga to rozluźnianie. Nie rozciąganie, Żeby dobrze oddychać trzeba być luźnym, mieć dostęp do brzucha. Jesteśmy spięci, siedzenie przy biurku nas spina, sport nas spina, współczesne życie jest szkodliwe. Trzeba się rozluźnić. Trzeba też dobrze ustawić miednicę. Wtedy oddech jest swobodny, z brzucha.

Ważne jest, żeby jelito grube, nasz drugi mózg, było czyste. Wtedy propriocepcja działa, czujemy co się w nas dzieje, i lepiej też czujemy, co się dzieje w innych. Rozpoznajemy z kim nam dobrze, a z kim źle. Należy jeść lekko, wtedy jelito grube jest czyste.

To teoria, i było jej więcej, ale najważniejsza jest praktyka. Przede wszystkim regularna, sześć dni praktykujemy, siódmego odpoczywamy, do tego przerwy na nów i pełnię. Nie musi być dużo, w wersji minimum wystarczą powitania słońca i trzy pozycje zamykające.

Od tego zaczynam; potem dochodzi świeca z wariantami oraz pozycje stojące; tyle mi wystarczy. I tak moje Utthita Trikoṇāsana i Utthita Pārśvakoṇāsana wymagają stałych korekt. Z jednej strony nie należy się napinać, można zgiąć nogę jak trzeba, ale z drugiej korekty nogi te prostują. Teoretycznie wystarczy się rozluźnić, w praktyce nie zawsze to wychodzi. Przede wszystkim trzeba oddychać.

Oddychamy podczas medytacji. Trudno się siedzi przez 15 minut tak, żeby i kręgosłup był prosty, i brzuch rozluźniony. Utrzymanie pozycji absorbuje, mało jest miejsca między bodźcem a reakcją — a to miejsce to właśnie medytacja. Na leżąco trenujemy oddechy na raty wdech — wydech podzielony na 3, 4, 5 części. Ta ostatnia to jak wyciskanie pasty do zębów z tubki — wydaje się, że już nic nie zostało, a jeszcze da się trochę wydobyć.

studio jogi z widokiem na jezioro

Jest pięknie. Budynek starej szkoły, obrośnięty pnączami, z wielkim bocianim gniazdem na dachu, wewnątrz stare drewno, klasy. Sala ćwiczeń — galeria obrazów, widać z niej jezioro. Jak przyjdzie się na zajęcia wcześnie, można wybrać, czy chce się je widzieć w pozycji góry czy psa z głową w dół.

Jedzenie znakomite, wegetariańskie. Owsianki, jaglanki i inne kaszanki, zupy-kremy, curry z jackfruitem, kalafiory, fasole, hummusy i inne pasty. Znalezione przez nas kanie. Świetnie przyprawione. Jelito grube jest szczęśliwe.

Są filmy. Jest koncert — zagrany na tybetańskich misach. Sesja access bars rozluźnia i wprawia w znakomity nastrój na cały dzień. Spacery. Fajne towarzystwo. Taida ma 17 urodziny i zostaje przewodniczącą klasy. Będzie szyła ciuchy do jogi i masowała lomilomi. Idylla.

Tylko za kotami trochę tęsknię.

Yoga in Harsz

07/09/2021